Wczoraj w Kijowie na posiedzeniu Komitetu Rady Najwyższej ds. Transformacji Cyfrowej wreszcie pokazano ten słynny DSOM. Państwowy system monitorowania online branży hazardowej. Ten, o którym mówiono od pięciu lat. I działa.
Teraz bez możliwości kombinowania. Każdy zakład, każdy zwrot pieniędzy, każda wypłata wygranej – wszystko rejestrowane. Nic nie można zgubić, „zapomnieć” ani zmienić z mocą wsteczną. Technicznie niemożliwe. Zrobili to mądrzy ludzie z IT.
Dla polskich inwestorów i firm bukmacherskich, które od lat patrzą na wschód – to sygnał, że Ukraina poważnie podchodzi do transparentności na wzór standardów UE. Polskie doświadczenia z monitorowaniem hazardu (np. Centralny Rejestr Graczy) idą w podobnym kierunku.
Co to oznacza dla biznesu, skarbówki i zwykłego gracza, który czasem postawi stówkę na mecz piłki nożnej? Sprawdźmy fakty.
Jak działa system
DSOM składa się z dwóch części. Wewnętrzna – dostępna dla organów państwowych: regulatora PlayCity i Państwowej Służby Skarbowej. Zewnętrzna – dla organizatorów gier hazardowych, którzy podłączają swoje systemy przez API. Szczegóły znajdują się na oficjalnej stronie regulatora.
Szef PlayCity Gennadij Nowikow osobiście pokazywał posłom i skarbówce, jak to wszystko działa.
„To już naprawdę działające narzędzie”,
– napisał na swoim Facebooku. Panele – otwarte. Wszystko – w czasie rzeczywistym.
Co konkretnie potrafi DSOM:
- widzieć całą działalność operacyjną organizatora;
- rejestrować każdy zakład, zwrot, wypłatę wygranej;
- wykluczyć możliwość zmiany choćby jednego przesłanego bajtu;
- dać skarbówce bezpośredni dostęp do transakcji w celu obliczenia GGR (przychodu brutto z gier), podatku wojennego i PIT.
System nie śledzi jednak działań użytkowników. Tylko już postawione zakłady. Więc na panikę jest za wcześnie. Na razie.
Serwis liga.net podaje, że pod względem architektury DSOM jest jednym z najbardziej zaawansowanych technologicznie państwowych rozwiązań IT tego typu w Europie. System jest zaprojektowany na 10 000 transakcji na sekundę. Obecnie, według portalu, do systemu podłączono już pierwszych pięciu organizatorów. Reszta – w trakcie. Tryb – testowy, ale dane – rzeczywiste.
Co dalej?
Na posiedzeniu mówiono też o drugim etapie DSOM. Będzie on zawierał rozszerzoną funkcjonalność analityczną. I uwaga – wgłębienie w procesy każdej pojedynczej gry. Czyli nie tylko „wielkość zakładu”, ale pełny obraz – jaki automat, ile obrotów, jaka dynamika. Chirurgiczna precyzja.

Dlaczego to ważne
Przed DSOM skarbówka liczyła podatki z branży hazardowej… no, mniej więcej. Jak wyszło. Teraz – dokładne liczby dla każdej transakcji. Ukrycie się w szarej strefie nie przejdzie.
Dla legalnych operatorów to plus. Uczciwa konkurencja bez dumpingu kosztem uchylania się od podatków. Dla tych, którzy przywykli załatwiać sprawy w kuluarach – minus. Ogromny.
A dla państwa – wreszcie przejrzyste pieniądze w budżecie. Podatek wojenny i PIT od każdej wygranej. W warunkach wojennych – nie od parady.
Czekali pięć lat. Nie na darmo. Choć szczerze mówiąc, bywało, że machali ręką. Myśleli – kolejna bańka mydlana. Ale tym razem, wygląda na to, poważnie. Działający system – najlepsza odpowiedź sceptykom.
Zobaczymy, jak będzie z drugim etapem i obciążeniami. Ale pierwszy krok został zrobiony. I jest pewny.
