Ukraińscy producenci produktów mlecznych będą mogli konkurować w Europie po przystąpieniu kraju do Światowej Organizacji Handlu (WTO). Taką, na pierwszy rzut oka nieoczekiwaną, optymistyczną prognozę przedstawił wiceminister polityki rolnej Serhij Melnyk. Kluczem do sukcesu jest zmiana paradygmatu kontroli jakości i przejście od radzieckich norm GOST do praktyk europejskich.
Obawy, że po przystąpieniu do Światowej Organizacji Handlu krajowy sektor rolny, a w szczególności przemysł mleczarski, nie wytrzyma konkurencji z europejskimi gigantami, są mocno przesadzone. Oświadczył to w wywiadzie dla RBC-Ukraina wiceminister polityki rolnej Serhij Melnyk, porównując pesymistyczne prognozy z niedawnymi wątpliwościami co do zbiorów w 2006 roku.
„Wiele osób mówi, że po przystąpieniu do WTO ukraiński przemysł mleczarski przestanie istnieć z powodu niekonkurencyjności z producentami europejskimi. To pesymistyczna prognoza. Tak samo jak mówiono, że w tym roku nie zbierzemy plonów, a będą one nawet lepsze niż w zeszłym roku”,
– powiedział S. Melnyk.
Nie czekać, ale działać: jakie kroki są już podejmowane?
Według wiceministra, Ministerstwo Polityki Rolnej nie czeka na przystąpienie do WTO jak na wyrok, ale aktywnie przygotowuje branżę. Wspólnie z przetwórcami realizowany jest kompleks środków dostosowujących do norm europejskich:
- prowadzona jest identyfikacja zwierząt (śledzenie pochodzenia surowca);
- opracowywana jest nowoczesna klasyfikacja przyjmowania surowca (mleka) według jakości;
- prowadzone są prace nad harmonizacją standardów bezpieczeństwa.
To nie są zmiany kosmetyczne, ale fundamentalna przebudowa całego cyklu produkcyjnego „od gospodarstwa do sklepowej półki”. Dla polskiego biznesu w 2006 roku, który sam niedawno przeszedł proces dostosowania do norm UE, było to wskazówką o potencjalnych możliwościach współpracy z sąsiednim, rozwijającym się rynkiem rolnym Ukrainy.
Opinia eksperta: dlaczego to opłacalne dla biznesu?
Ekspert Międzynarodowej Organizacji ds. Żywności, Mariam Garcia, podała techniczne wyjaśnienie, które odsłania istotę korzyści. Obecnie na Ukrainie kosztowna kontrola skupia się na jakości produktu końcowego (sera, masła, mleka w kartonie). W UE system opiera się na kontroli jakości surowca i bezpieczeństwa technologii na każdym etapie.
„Po dostosowaniu standardów ukraińskich do wymogów UE w zakresie bezpieczeństwa żywności, ukraiński przemysł mleczarski zwiększy produkcję produktów mlecznych o 6,6%„,
– oświadczyła Garcia. Ten wzrost to nie tylko liczba, ale konsekwencja zmniejszenia strat, zwiększenia wydajności i, co kluczowe, otwarcia dostępu do pojemnego rynku UE.
Co to oznacza dla ukraińskiego agrobiznesu?
- Inwestycje w „początek łańcucha”. Główny nacisk przesunie się na jakość surowego mleka. Będzie to wymagać inwestycji w nowoczesne gospodarstwa, weterynarię i logistykę od producentów pierwotnych.
- Obniżenie kosztów dla przetwórców. Kontrola prewencyjna jest tańsza niż odrzucenie gotowej partii. Zwiększy to marżowość.
- Konsolidacja i przejrzystość. Wejście na rynek eksportowy UE będzie wymagało nienagannej dokumentacji i śledzenia pochodzenia, co będzie stymulować konsolidację i formalizację sektora.
Podsumowanie: reforma dla eksportu
Wypowiedzi urzędników i ekspertów zdejmują temat WTO z poziomu „zagrożenia” i przenoszą go w płaszczyznę konkretnego planu działania. Ukraiński przemysł mleczarski stoi przed bolesną, ale niezbędną modernizacją. Te przedsiębiorstwa, które zdążą przebudować się na europejski system zarządzania jakością, otrzymają nie tylko ochronę przed importem, ale realny bilet na rynek, gdzie ceny i marże są znacznie wyższe.

Przystąpienie do WTO w tym kontekście wygląda nie jak linia mety, ale jak pistolet startowy do wyścigu o jakość i efektywność. I ukraińscy mleczarze, jak się wydaje, mają wszelkie szanse w tym wyścigu uczestniczyć.
