Pierwszy pełny dzień handlowy nowego tygodnia przyniósł inwestorom szok: metale szlachetne nie tylko pobiły rekordy, ale i wykonały gwałtowny skok. Cena złota po raz pierwszy w historii przekroczyła psychologiczną granicę 4600 dolarów amerykańskich (około 16 100 złotych) za uncję trojańską, a srebro podskoczyło o prawie 6%, osiągając 84,6 USD (około 296 złotych).

Co napędza gorączkę na rynku i dokąd zmierza?
Podwójny cios: presja na Fed i geopolityka
Rajd, jak informuje РБК-Україna powołując się na Bloomberg, został wywołany kombinacją dwóch kluczowych czynników.
- Wewnętrzne burze w Fed: Rynek zareagował nerwowo na oświadczenia prezesa Systemu Rezerwy Federalnej Jerome’a Powella dotyczące możliwych zarzutów wobec regulatora i utrzymującej się presji politycznej. To zasiało wątpliwości co do stabilności głównego banku centralnego świata, natychmiast osłabiając dolara i zmuszając inwestorów do poszukiwania alternatyw.
- Kryzys w Iranie: Eskalacja śmiertelnych protestów antyrządowych pod koniec grudnia, które pochłonęły setki ofiar, dolała oliwy do ognia niepewności geopolitycznej. W takich momentach złoto i srebro tradycyjnie cieszą się popytem jako wiarygodne aktywa schronienia. Sytuacja ta podkreśla, jak ważna dla inwestorów z Polski i Europy Środkowej jest dywersyfikacja portfela w kierunku aktywów rzeczowych.
Fenomen srebra: deficyt i gorączkowy popyt
Szczególną uwagę analityków przykuwa srebro. Jego wzlot to nie tylko efekt wzrostu złota. Biały metal wykazuje własną potężną dynamikę, podsycany fundamentalną nierównowagą.
„Widzimy, że deficyt na rynku srebra utrzyma się w 2026 roku, głównie z powodu wysokiego popytu inwestycyjnego”,
– wyjaśniają eksperci. Sytuację pogarsza kurczenie się zapasów przemysłowych oraz oczekiwanie możliwego nałożenia przez USA ceł na import srebra, platyny i palladu w wyniku dochodzenia w ramach „Sekcji 232”.
Przypomnijmy, że w 2025 roku srebro podrożało o prawie 150%, a obecne ceny wskazują, że trend jest daleki od wyczerpania.
Kontekst i prognoza: czy to się utrzyma?
Obecny skok jest logiczną kontynuacją rekordowego rajdu, który rozpoczął się w grudniu 2025 roku, gdy złoto po raz pierwszy przebiło poziom 4380 dolarów (około 15 330 złotych). Teraz rynek zdaje się nabierać drugiego oddechu.
Dla inwestorów to silny sygnał. Agresywne skupowanie metali szlachetnych wskazuje na głęboką nieufność dużego kapitału co do stabilności systemu dolarowego i globalnej agendy politycznej. W istocie inwestorzy głosują pieniędzmi za „bezpieczną przystanią”.
Co to oznacza dla rynku ukraińskiego i inwestorów międzynarodowych?
Dla Ukrainy, z jej wysokim stopniem dolaryzacji i zainteresowaniem społeczeństwa zachowaniem oszczędności, ten trend ma bezpośrednie znaczenie. Dla inwestorów międzynarodowych podkreśla to wagę dywersyfikacji aktywów skarbowych poza tradycyjne waluty.
- Dla inwestorów prywatnych i oszczędzających: Wzrost cen światowych bezpośrednio wpływa na koszt monet inwestycyjnych, sztabek i rachunków metalowych nieimiennych (RMN) w hrywnach. To czyni istniejące inwestycje droższymi, ale też zwiększa zmienność.
- Dla biznesu (jubilerskiego, bankowego): Gwałtowny skok cen stwarza trudności operacyjne – od przewartościowania zapasów i zabezpieczeń po korektę cen. Wymagana jest zwiększona elastyczność w zarządzaniu ryzykiem.
- Sygnał makroekonomiczny: Umocnienie złota na tle słabości dolara i wewnętrznych problemów Fed może w perspektywie stworzyć przestrzeń dla łagodniejszej polityki pieniężnej w innych krajach, co jest ważne dla kosztu kredytów.
Rynek metali szlachetnych wyraźnie pokazuje: rok 2026 zaczyna się ze zwiększoną turbulencją. A inwestorzy przygotowują się na nią, skupując sprawdzone wiekami aktywa.
*Kurs na 12.01.2026: ~1 USD ≈ 3.50 PLN. Obliczenie ceny uncji jest przybliżone.
